Barczewo - Salon Muzyczny im. Feliksa Nowowiejskiego

Feliksa Nowowiejskiego bardziej kojarzymy jako patrona ulic w kilku polskich miastach, aniżeli z tego kim był i co robił. Mam wrażenie, że to nieco zapomniana postać, a przecież dosyć często spotykamy się z jego najważniejszym dziełem. To właśnie on, do słów wiersza Marii Konopnickiej, napisał muzykę i stworzył jedną z najważniejszych polskich pieśni - Rotę. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości była ona kandydatką do naszego hymnu, a jej pierwsze publiczne wykonanie w Krakowie w 1910 roku było ważnym wydarzeniem patriotycznym.
Feliks Nowowiejski urodził się 7 lutego 1877 roku na Warmii w niewielkiej miejscowości, która wówczas nazywała się Wartembork i wchodziła w skład zaboru pruskiego. Obecnie miasteczko nazywa się Barczewo. Spędził on w nim dzieciństwo i okres dorastania, aby w 1893 roku wyruszyć w "wielki świat" - Olsztyn, Berlin, Kraków i na koniec życia osiąść w Poznaniu, gdzie po śmierci spoczął w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan. W 1961 roku, w budynku stojącym w miejscu domu rodzinnego kompozytora, otwarto Muzeum, przemianowane w 2007 roku na Salon Muzyczny im. Feliksa Nowowiejskiego. Muzeum postało z inicjatywy lokalnych działaczy i muzealników przy wsparciu rodziny artysty. Dzięki ich działalności udało się zgromadzić liczne pamiątki po artyście w postaci fotografii, dokumentów, rękopisów, przedmiotów osobistych, fortepianu i mebli. Z okresu, gdy placówka pozostawała pod opieką Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie zobaczyć tu można również piękne przykłady lokalnych zabytkowych pieców. Aby zwiedzić Salon należy umówić się telefonicznie. Placówka oprócz obsługi ruchu turystycznego organizuje Międzynarodowy Festiwal Muzyki Chóralnej oraz liczne koncerty. Niestety fotografowanie wnętrza Muzeum nie jest możliwe, dlatego zachęcam do osobistego odwiedzenia tego miejsca. Ponieważ zwiedzanie nie będzie trwało długo, dlatego podpowiadam, że w Barczewie warto również zobaczyć: gotycki kościół św. Anny i św. Szczepana, kościół św. Andrzeja oraz rzucić okiem na mury zakładu karnego, w którym do śmierci przebywał zbrodniarz wojenny Erich Koch, a w latach 80-tych XX w. stało się miejscem osadzenia licznych działaczy antykomunistycznych.



https://www.ckbbarczewo.pl/?page_id=106

Miejsca bez biletu - Zarzecze, Opatów, Koszęcin, Warszawa

Ideą powstania oraz prowadzenia tego bloga, było i jest, prezentowanie atrakcji turystycznych w połączeniu z biletami pochodzącymi z tych miejsc. Ale pokonując kilometry okazuje się, że można natrafić na obiekty warte prezentacji, które otwierają się przed nami zupełnie za darmo, bez biletu. Dlatego rozpoczynając opisywanie i publikowanie kolejnej setki, postanowiłem zaprosić do kilku takich miejsc, które zachwyciły mnie nie tylko swoimi wnętrzami i eksponatami, ale również pozostają w mojej pamięci dzięki przyjęciu z jakim się w nich spotkałem.

Zarzecze - Muzeum Dzieduszyckich

W z góry zaplanowanych podróżach piękne jest to, że czasem niespodzianie można natknąć się na perełkę o której nie miało się pojęcia rozpoczynając podróżowanie. Tak właśnie było z moją wizytą w Zarzeczu. Pałac, który tu zobaczyłem, został wybudowany w latach 1807-12 dla Magdaleny z Dzieduszyckich Morskiej i jej męża Ignacego Morskiego. Ponieważ Dzieduszyccy skoligaceni z Czartoryskimi i Sapiehami to nie byle jaka rodzina, projekt Pałacu powierzono najlepszemu ówczesnemu architektowi Chrystianowi Piotrowi Aignerowi. Budynek wybudowano w stylu klasycystycznym z charakterystyczną rotundą nawiązującą do Świątyni Sybilli w Puławach. Z uwagi na to, że Magdalena z Dzieduszyckich Morska była kobietą na ów czas niezwykłą, solidnie wykształconą, posiadającą liczne talenty i pasje, wiele wyposażenia i dekoracji wnętrz zaprojektowała osobiście. Pałac ten początkowo stanowił rezydencję letnią Dzieduszyckich, a w latach 20-tych XX wieku został rezydencją rodową. Pozostawał w rękach rodziny do 1944 roku, kiedy jak inne tego typu zabudowania został znacjonalizowany i przeznaczony na Szkołę Rolniczą. Na szczęście całe wyposażenie Pałacu udało się zabezpieczyć i zdeponować w Muzeum w Jarosławiu. Po pewnym czasie Szkoła opuściła te mury co spowodowało, że Pałac zaczął popadać w ruinę. Dobrze, że ostatecznie stał się własnością Gminy Zarzecze, co pozwoliło na przeprowadzenie odpowiednich prac remontowych i konserwatorskich. Jednocześnie potomkowie Dzieduszyckich zrzekli się praw do tego miejsca w zamian za to, aby Pałac służył kulturze, a turyści mogli oglądać to miejsce bezpłatnie. W 2008 roku otwarto Muzeum zajmujące piętro Pałacu. Jest to placówka podległa Muzeum w Jarosławiu. Powracają do Zarzecza meble i bibeloty przechowywane dotychczas w Jarosławiu, a rodzina Dzieduszyckich powoli uzupełnia ekspozycję pamiątkami rodzinnymi. Największe wrażenie robi Salon Górny czyli Rotunda, gdyż jej wygląd odtworzono zgodnie z grafiką sporządzoną na początku XIX wieku. Muzeum zwiedzałem w towarzystwie Pani przewodnik, która ciekawie opowiedziała mi o tym miejscu oraz zachęciła do zwiedzania parku otaczającego Pałac oraz do odwiedzenia krypty rodu Dzieduszyckich w pobliskim kościele.

I jeszcze kilka zdjęć wspomnianego Kościoła pw. św. Michała Archanioła z kryptami rodu Dzieduszyckich. Zarówno sam Kościół jak i krypty są w ciągu dnia otwarte i nie trzeba poszukiwać nikogo, kto nas do nich wpuści.


Opatów - Muzeum Geodezji i Kartografii

Do Opatowa wybrałem się, aby zobaczyć dwa miejsca: romańską Kolegiatę św. Marcina oraz Podziemną Trasę Turystyczną. Nawiasem mówiąc, oba te miejsca czekają na swoją kolej, aby pojawić się na tym blogu. Miałem w tym dniu zaplanowaną trasę, a umówione na ściśle określoną godzinę zwiedzanie kolejnego miejsca powodowało, że nie wierzyłem w możliwość zobaczenia czegoś spoza planu. A jednak za namową Pani z IT postanowiłem spróbować. I nie zawiodłem się.
Muzeum Geodezji i Kartografii w Opatowie powstało w 2005 roku. Jest wspólną inicjatywą Powiatu Opatowskiego i Stowarzyszenia Inicjatyw Geodezyjnych i Kartograficznych "Geocentrum". Początkowo zbiory prezentowane były w budynku Starostwa, ale od kilku lat można je zobaczyć w Domu Muzealnym niedaleko Szpitala św. Leona. Była to pierwsza tego typu placówka w Polsce i jedyna do dziś, która gromadzi zbiory kartograficzne. Wśród eksponatów zobaczyć można nie tylko mapy i dokumenty związane z nimi, ale również liczne przyrządy związane z pracą geodety, topografa czy kartografa. Teodolity, niwelatory, dalmierze i stereoskopy to nie nazwy prehistorycznych zwierząt, ale mniejszy sprzęt, który eksponowany jest w Muzeum. Możemy tu zobaczyć również autografy. I nie chodzi o podpisy znanych osób, ale dosyć duże urządzenia do sporządzania map lotniczych. Jedno z nich ma bardzo ciekawą historię. Zostało zamówione przez Polskę przed II wojną światową, a szwajcarska firma je produkująca odmówiła dostawy w okresie okupacji, aby nie było wykorzystywane przez Niemców. Do naszego kraju trafiło dopiero po 1945 roku. O tej historii, ale również o innych usłyszycie z ust przewodnika, który oprowadza po Muzeum o pełnych godzinach. Nie wiem co sprawiło, że pomimo mojego spóźnienia i obecności innych zwiedzających, Pan przewodnik zgodził się na dołączenie do zwiedzania i wręcz skupił się na takim poprowadzeniu swojej opowieści, abym zobaczył jak najwięcej, w jak najszybszym tempie pozwalającym mi na dojechanie na kolejne umówione zwiedzanie. Muszę zaznaczyć, że pomimo tego tempa, zwiedzanie było bardzo treściwe w wiedzę mi przekazaną i niesamowicie sympatyczne. 


Koszęcin - Zespół Pałacowo-Parkowy, Siedziba Zespołu "Śląsk"

Na zwiedzanie Pałacu w Koszęcinie wybrałem się w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa. Spodziewałem się, że zwiedzanie przyciągnie tłumy i będzie bardziej udręką niż atrakcją, ale na miejscu okazało się jak naiwnie myślałem. Byłem jedynym zwiedzającym.
Pierwszy murowany Pałac wraz z kaplicą zaczęto budować w Koszęcinie w 1609 roku. Obecny jego wygląd zewnętrzny to efekt przebudowy w stylu późnoklasycystycznym, rozpoczętej w 1829 roku przez Ludwika Filipa von Hohenlohe-Ingelfingen. Wewnątrz z tamtego okresu nie zachowało się zbyt wiele. Trochę malowideł ściennych, nieco wyposażenia sal i oryginalna podłoga w holu wejściowym. Ostatni właściciel majątku wyemigrował do Austrii i tam bezpotomnie zmarł. W 1953 roku Pałac został zagospodarowany jako siedziba Zespołu "Śląsk". Był to drugi po "Mazowszu" tego rodzaju zespół folklorystyczny w Polsce, którego założycielem i pierwszych dyrektorem był Stanisław Hadyna. Dziś spacerując po parku przylegającym do Pałacu zobaczymy ławeczkę poświęconą profesorowi, który spogląda na zabudowania, w których ćwiczą i występują obecni członkowie "Śląska". W dawnej kaplicy umieszczono kameralną salę koncertową, w ujeżdżalni pałacowej są sale baletowa i widowiskowa, a w folwarku umieszczono Dom Pracy Twórczej. W głównym budynku Pałacu skorzystać można z restauracji oraz pokoi gościnnych. Z uwagi na wynajęcie pomieszczeń Pałacu na imprezę zamkniętą nie miałem niestety okazji zobaczyć wszystkich wnętrz. Nie mogłem również skorzystać z wieży widokowej, gdyż pogoda i kwestie bezpieczeństwa na to nie pozwoliły. Moje zwiedzanie skupiało się na prezentacji pamiątek związanych z historią i funkcjonowaniem Zespołu "Śląsk". W ramach zwiedzania miałem możliwość obejrzenia i przymierzenia strojów ludowych w jakich występują tancerze i soliści, obejrzenia sal prób, a także zobaczyć film z fragmentem występu Zespołu. Przyznam, że zachęciło mnie to, aby wybrać się na występ "Śląska". Niestety póki co, nie udało mi się tego zrealizować.


Warszawa - Muzeum Geologiczne

Muzeum Geologiczne powstało tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, czyli w 1919 roku. Jak było potrzebne i jak szybko się powiększało niech świadczy fakt, że na początku lat 20-tych XX wieku jego kolekcja liczyła 180 tyś okazów. Początkowo zajmowało pomieszczenia w Pałacu Staszica, ale tak ogromne zbiory wymagały wybudowania nowego gmachu, który użytkowany jest do dzisiaj. W nowej lokalizacji część pomieszczeń zostało udostępnionych w 1930 roku, ale pierwsze poważne ekspozycje zaistniały dopiero w 1939 roku. Niestety wybuch II wojny światowej przerwał rozwój Muzeum, a po jej zakończeniu ocalało zaledwie 30% zasobów. Dosyć szybko udało się odbudować gmach Muzeum, bo już w 1946 roku można było z niego ponownie korzystać. Nieco dłużej natomiast odtwarzano zbiory. Niemniej jednak obecnie w zasobach Muzeum Geologicznego znajduje się ponad pół miliona eksponatów, z czego na wystawie stałej mamy okazję zobaczyć ich zaledwie 4,5 tyś. A czego możemy się spodziewać przekraczając progi tej placówki? Przede wszystkim bogatej kolekcje skał, minerałów i skamieniałości. Jednak najbardziej wzrok przyciągają szkielety wymarłych zwierząt z epoki lodowcowej oraz rekonstrukcja polskiego dinozaura. I nie ma znaczenia ile masz lat, zwiedzając to miejsce z pewnością wyjdziesz zachwycony.


https://www.muzeum-jaroslaw.pl/palac-dzieduszyckich-w-zarzeczu/

https://zespolslask.pl/pl

https://www.pgi.gov.pl/muzeum/ 

Małopolski Szlak Architektury Drewnianej - Binarowa, Sękowa, Owczary, Łosie

Szlak Architektury Drewnianej powstał w 2001 roku. Obecnie w jego skład wchodzi 255 obiektów o charakterze zarówno sakralnym (kościoły, cerkwie) jak i świeckim (dwory, wille, skanseny).
W 2003 roku cztery kościoły trafiły na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Dziesięć lat później do listy tej dopisano cztery cerkwie.
Ja postaram się przybliżyć zaledwie 4 obiekty sakralne na tym Szlaku.
Zwiedzanie wszystkich opisanych poniżej miejsc jest bezpłatne, a dodatkowo można liczyć na bezpłatne oprowadzanie przez zatrudnionego do danego obiektu przewodnika.

Binarowa - Kościół pw. św. Michała Archanioła

O istniejącym w Binarowej Kościele wspomina Jan Długosz. Niestety opisywana przez niego świątynia spłonęła, dlatego około 1500 roku wybudowano kolejną. Nie przetrwały informacje o dacie jej poświęcenia i konsekracji. Z zewnątrz wygląda dosyć niepozornie. Jest to drewniany, jednonawowy Kościół gotycki kryty gontem do którego w 1596 roku dostawiono wieżę, a w latach 1641-50 Kaplicę Aniołów Stróżów. Ale to co najważniejsze ukryte jest wewnątrz. Po wejściu do Kościoła oczy przyciąga nie barokowy ołtarz główny, ale ściany pokryte polichromiami. Pierwsze malowidła powstały na początku XVI wieku, a w połowie wieku XVII zostały one namalowane na nowo. Pierwotne zdobienia można zobaczyć na suficie nawy i prezbiterium, natomiast na ścianach znajdują się malowidła późniejsze. Malowidła pełniły rolę nie tylko ozdoby wnętrza Kościoła, ale przede wszystkim były biblią w obrazkach dla najuboższych i niepiśmiennych mieszkańców Binarowej. W związku z tym prezbiterium znajduje się cykl 21 scen Męki Pańskiej, ale również malowidła moralizatorskie w swojej wymowie tj. Sąd Ostateczny, Nauka dobrego umierania czy Rozdroża życia ludzkiego. Co ciekawe na ścianach jako tło dla wydarzeń testamentowych posłużyły widoki na nieodległy Biecz. W połowie XIX wieku malowidła te zachwyciły m.in. Stanisława Wyspiańskiego czy Józefa Mehoffera, a dziś dalej zachwycają nas. Innymi elementami wyposażenia Kościoła na które należy zwrócić uwagę to pochodzące również z okresu gotyku rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem, płaskorzeźby św. Barbary, św. Katarzyny, św. Doroty i św. Małgorzaty oraz kamienna chrzcielnica. Ciekawostką na którą warto również spojrzeć jest konfesjonał rodzinny, przy którym spowiadała się cała rodzina, prawdopodobnie nie zachowując tajemnicy tego sakramentu.
W 2003 roku Kościół trafił na listę UNESCO i jest uznawany za jeden z najcenniejszych drewnianych kościołów późnogotyckich w Europie.
W 2010 roku doszło do ogromnej tragedii wywołanej powodzią. Woda dosyć mocno zalała Kościół i aby uratować go przed zawaleniem konieczne było wwiercenie w grunt 100 betonowych pali.
Wszystko to co tutaj napisałem jest mikroskopijnym wycinkiem tych informacji, które uzyskacie odwiedzając Kościół w towarzystwie p. Małgorzaty. Ta pełna pasji przewodniczka opiekuje się tym obiektem i z ogromną charyzmą oraz humorem o nim opowiada. Jest również kopalnią wiedzy o innych drewnianych kościółkach, zarówno na Szlaku jak i poza nim. Jeśli będziecie wybierać się do Binarowej koniecznie zadzwońcie do p. Małgorzaty i umówcie się na zwiedzanie. Pani Małgorzata nie odmawia nikomu, nawet jeśli tak jak ja, będziecie jedyną oprowadzaną osobą. Napiszcie do mnie jeśli nie znajdziecie numeru do p. Małgorzaty. Chętnie go Wam udostępnię. 


Sękowa - Kościół św. Filipa i św. Jakuba

Parafia w Sękowej została powołana w 1363 roku na mocy decyzji Kazimierza Wielkiego. Niestety nie wiemy jak wyglądał pierwszy kościół, gdyż nie dotrwał on do współczesności. Dzisiaj możemy podziwiać wzniesiony w 1520 lub 1522 roku i uważany obecnie za najpiękniejszy w Małopolsce modrzewiowy Kościół świętych Filipa i Jakuba, określany mianem "Perły Beskidu Niskiego". Niestety smutne losy jakie spotkały go podczas I i II wojny światowej spowodowały, że wnętrze jest niezwykle skromne. W latach 1914-15 trwały zaciekłe walki pod Gorlicami. Podczas jednego z ostrzałów Kościół został uszkodzony, a potem drewno ze ścian i dachu wykorzystano do umocnienia okopów, a wyposażenie spalono jako opał. Już w 1918 roku przystąpiono do jego rekonstrukcji. To co najbardziej wyróżnia i zachwyca w sylwetce tej budowli to dach tworzący podcienia zwane sobotami. Malowniczość tej świątyni, podobnie jak w Binarowej, zachwycała Wyspiańskiego, Mehoffera, Axentowicza czy Tetmajera. Z wyposażenia na które wewnątrz należy zwrócić uwagę wymienię późnorenesansowy ołtarz główny oraz gotycką chrzcielnicę. Na ścianach zobaczyć można niewielkie fragmenty polichromii.
W 2003 roku za wyjątkowe walory estetyczne, architektoniczne i krajobrazowe Kościół w Sękowej trafił na listę UNESCO.
Ponieważ dotarłem tutaj w bardzo brzydką pogodę, nie miałem niestety możliwości w pełni nacieszyć oczy wyglądem tego Kościoła. Ale pomimo deszczu wewnątrz czekała na mnie przemiła Pani przewodnik, która zachęciła mnie nie tylko do tego, aby jednak wysiąść z samochodu i przebiec się na zwiedzanie, ale również do tego, aby odwiedzić kolejne miejsce na Szlaku.


Owczary - Cerkiew Opieki Matki Bożej

Cerkiew w Owczarach wybudowano w 1653 roku i jest jedną z najstarszych cerkwi łemkowskich w Polsce. Powstała w miejscu wcześniejszej, która uległa zniszczeniu z powodu niestabilności gruntu. Kilkakrotnie była przebudowywana, m.in. w 1783 roku powiększono ją o wieżę. Polichromie na ścianach powstały dopiero w 1938 roku. Niestety w latach 1947-50 na terenach tych przeprowadzono Akcję "Wisła", która polegała na wywózce lokalnych mieszkańców z uwagi na ich pochodzenie. Cerkiew została przejęta przez parafię rzymskokatolicką. Na szczęście wnętrze Cerkwi nie zostało zmienione, dlatego do dzisiaj zobaczymy tu osiemnastowieczny ikonostas wraz z jedną ikoną pochodzącą z wcześniejszego ikonostasu pisaną w 1664 roku. Od 1998 roku Cerkiew jest wspólną siedzibą dwóch parafii: rzymskokatolickiej i greckokatolickiej.
Od 2013 roku Cerkiew w Owczarach znajduje się na liście UNESCO.
Kiedy przyjechałem zwiedzić Cerkiew jej drzwi były otwarte, światło wewnątrz zgaszone, choć wiedziałem, że jestem tu umówiony z Panią Przewodnik. Pomyślałem, że w ciszy i półmroku zobaczę wnętrze i cierpliwie poczekam. Jednak okazało się, że to na mnie czekano. Dzięki wspomnianemu dualizmowi wyznań i obrządków, była to pierwsza cerkiew przeze mnie odwiedzona, w której miałem możliwość wejść za ikonostas.


Łosie - Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny

Cerkiew w Łosiu wybudowano w 1810 roku. Jej fundatorem był hrabia Stanisław Siemieński z Biecza, właściciel tej wsi, a powstała dla zamieszkujących ten teren Łemków. W późniejszym czasie była dwukrotnie przebudowywana. Przebudowa przeprowadzona w 1928 roku znacznie ją powiększyła. Dostawienie do zakrystii dwóch przybudówek sprawiło, że jest teraz cerkwią na planie krzyża greckiego. W 1935 roku stropy i ściany zostały pokryte polichromią. Podobnie jak wspomniana Cerkiew w Owczarach po drugiej wojnie światowej służyła jako kościół rzymskokatolicki. W latach 90-tych XX wieku wróciła do grekokatolików. Najcenniejszym elementem wyposażenia Cerkwi, który przetrwał zawieruchę dziejową jest neobarokowy ikonostas z przełomu XVIII i XIX wieku. Jego wartość jest tym większa, że zachował się z kompletem ikon z tego okresu. Niestety nie wszystkie cerkwie miały takie szczęście i wiele z ikon pochodzących z tych rejonów oglądać teraz możemy w salach różnych muzeów w Polsce.
Do Cerkwi wszedłem po zakończeniu porannego nabożeństwa. Ksiądz krzątał się w zakrystii, ja oglądałem wnętrze. Kiedy wyszedł i zobaczył mnie, wrócił do zakrystii i włączył światło, abym mógł nacieszyć wszystkim oczy, a następnie usiadł w jednej z ławek i cierpliwie czekał. Nie pośpieszał, nie okazywał zniecierpliwienia czy irytacji. A ja chłonąłem atmosferę spokoju tego miejsca. Jeśli przyjedziecie tutaj i zastaniecie zamknięte drzwi, wystarczy zapukać na plebanię i z pewnością, pod obecność księdza, również będziecie mieli okazję zobaczyć jej wnętrze.

http://www.drewniana.malopolska.pl/